KAŻDY CZŁOWIEK JEST DOBRY

KAŻDY CZŁOWIEK JEST DOBRY

V Niedziela Wielkanocna

7 maja 2023 roku

I CZYTANIE: Dz 6, 1-7. II CZYTANIE: 1 P 2, 4-9. EWANGELIA: J 14, 1-12.

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę". Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście". Rzekł do Niego Filip: "Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy". Odpowiedział mu Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca".

Przed miesiącem na platformie Disney+ pojawił się film dokumentalny „Papież Franciszek: pytania i odpowiedzi”. Rozmowy z papieżem dotąd nagrywano w Domu św. Marty. Tym razem to Franciszek był gościem. Ze swoimi rozmówcami spotkał się w odrapanych, pofabrycznych pomieszczeniach od lat nieczynnej fabryki przędzy Lanificio. Rozmówcy papieża to młodzi ludzie – mają po 20-25 lat. Jest ich dziesięcioro, z sześciu krajów: Hiszpanii, Senegalu, Peru, Argentyny, Kolumbii, USA. Pochodzą z katolickich rodzin (poza Khadimem, muzułmaninem z Senegalu), ale do Kościoła zdążyli się już zniechęcić: niektórzy całkiem z niego odeszli, inni trzymają się na obrzeżach. Są wśród nich imigranci, ofiary dyskryminacji rasowej, osoba niebinarna, aktywistka pro-choice, działaczka pro-life, dziewczyna świadcząca w Internecie usługi seksualne, ofiary przemocy w Kościele.

Bardzo wzruszyły mnie historie tych ludzi. Po raz kolejny też z bólem uświadomiłem sobie, że jako Kościół nie potrafimy (ja nie potrafię!) wyjść na przeciw oczekiwaniom młodych. Mamy przecież wciąż tak wiele do zaoferowania, a jednak oferta świata wydaje się atrakcyjniejsza. Do tego dochodzą skandale, pogłębiające przepaść dzielącą nas – ludzi Kościoła, zwłaszcza duchownych – od współczesnego człowieka. A jak to wyglądało w pierwszych latach istnienia Kościoła?

Kiedy słyszymy dzisiaj w pierwszym czytaniu o powołaniu pierwszych diakonów, musimy sobie uświadomić, że nie zostali oni powołani w sielskiej atmosferze. Powołano ich w atmosferze skandalu i podziałów w łonie młodego Kościoła. Skandalu dyskryminacji, nepotyzmu, koterii i faworyzowania klanów. Św. Łukasz pisze o tym dość enigmatycznie, a problem był natury światopoglądowej, jeśli nie rasowej. Chrześcijanie helleniści byli Żydami wyrosłymi w progresywnej kulturze greckiej. Chrześcijanie Hebrajczycy to Żydzi urodzeni w Izraelu, nawróceni na chrześcijaństwo, jednak mocno przywiązani do tradycji ojców. Ci drudzy nie mogli otworzyć się na styl życia pierwszych. Stąd prosta droga do konfliktów i podejrzliwości, posuniętych aż do ksenofobii. Bo jak inaczej wytłumaczyć odmowę wydawania komuś posiłków z kuchni dla ubogich ze względu na jego przynależność etniczną?

Poważne skandale nie były zatem obce także młodemu Kościołowi. A jednak ten młody Kościół, targany przecież rozmaitymi trudnościami, nieporównywalnie większymi niż nasze współczesne kościelne problemy, a nawet doświadczony prześladowaniem, potrafił dynamicznie się rozwijać. Dlaczego zatem dzisiaj jest inaczej? Odpowiedź znajdujemy w Ewangelii. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (J 14,12) – mówi Jezus. Myślę, że problemem jest nasza wiara. A w zasadzie brak wystarczającej wiary w moc Ewangelii. Przestaliśmy naśladować Jezusa, albo – skupieni na formalnościach i dogmatach – naśladujemy Go w sposób dalece niewystarczający.

Franciszek pokazuje, jak powinniśmy naśladować Chrystusa. On wierzy w moc Ewangelii. W rozmowie z młodymi unika moralnych sądów. Być może ma świadomość, że jego rozmówcy już nie raz byli oceniani i potępiani. Że kolejny osąd niczego nie zmieni, natomiast powstrzymanie się od niego może być szansą – może ostatnią – na nawiązanie kontaktu i podtrzymanie relacji, które zaowocują w przyszłości. Kościół – mówi papież – nie może być zamkniętym klubem miłych, pobożnych ludzi. Musi otworzyć drzwi dla tych, którzy stoją w progu, pełni wątpliwości, i wyjść do tych, którzy do środka wchodzić nie zamierzają.

Myślę, że taka właśnie jest droga Kościoła. Mamy koncentrować się na relacjach, afirmacji człowieka i jego aspiracji, unikać oceniania, każdego przyjmować, przedkładać relacje i więzi nad dogmaty i reguły, przekraczać granice, więcej słuchać i mniej mówić. Przed tygodniem, razem z prezeskami naszej rady parafialnej, odwiedziłem abp. Henryka Muszyńskiego. Ten niezwykle mądry, 90-letni już człowiek, opowiadał o swoim życiu, doświadczeniu II wojny światowej, dialogu z Żydami, Niemcami, Rosjanami. Opowiadał o złu, którego przecież nad wyraz doświadczył. W tym kontekście powiedział coś, co bardzo mnie dotknęło. „Wszyscy ludzie są dobrzy!” – wyznał. I dodał: „Każdy ma swoje ambicje, cele, aspiracje, które próbuje różnie zrealizować, czasem się myląc. Ale każdy jest dobry”. Zupełnie jak Franciszek, który potrafi dostrzec piękno tam, gdzie inni widzą jedynie brud. Zupełnie jak Jezus, któremu znów na nowo musimy uwierzyć.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności