V Niedziela Zwykła

Drodzy Bracia i Siostry,

dzisiejsza liturgia słowa krąży wokół jednego słowa: światło.
Izajasz mówi: „Twoje światło wzejdzie jak zorza”.
Psalm odpowiada: „Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych”.
A Jezus dodaje bardzo odważnie: „Wy jesteście światłem świata”.

I tu może ktoś pomyśli:
„Panie Jezu… ja? Światłem?
Ja, który rano bez kawy ledwo jestem światłem w lodówce?”

A jednak – tak, właśnie my.

Światło rodzi się z prostych rzeczy

Prorok Izajasz nie mówi o wielkich bohaterach wiary.
Nie mówi: zbuduj katedrę, napisz teologiczną książkę, zdobądź Nobla z miłosierdzia.

Mówi bardzo prosto:

  • podziel się chlebem,
  • przyjmij potrzebującego,
  • ubierz nagiego,
  • nie odwracaj wzroku.

Czyli… rzeczy, które nie wymagają doktoratu, tylko serca.

Bo czasem łatwiej jest napisać długi komentarz w internecie o pomaganiu…
niż rzeczywiście pomóc.

A Bóg mówi:
mniej komentarzy, więcej kanapek dla głodnych

Bóg świeci także przez nasze słabości

Święty Paweł przyznaje się dzisiaj do czegoś bardzo ludzkiego:
przyszedł w słabości, w bojaźni i z drżeniem.

Czyli mówiąc współczesnym językiem:
to nie był mówca TED-a z idealną prezentacją i pilotem do slajdów.

A jednak jego słowo miało moc.
Dlaczego?
Bo w centrum był Jezus, nie Paweł.

To dobra wiadomość dla nas wszystkich,
zwłaszcza dla tych, którzy myślą:
„Ja się nie nadaję… ja mam za małą wiarę… za dużo błędów…”.

Spokojnie.
Bóg ma ogromne doświadczenie w świeceniu przez pęknięte lampy.
Innych zresztą nie ma.

„Wy jesteście solą ziemi”

Jezus mówi też: „Wy jesteście solą ziemi”.

I dobrze, że nie powiedział: „cukrem”.
Bo cukru świat ma już aż za dużo…
a potem wszyscy chodzą zmęczeni i na diecie.

Sól jest niepozorna, ale bez niej wszystko jest mdłe.
Tak samo chrześcijanin:

  • może nie być najgłośniejszy,
  • może nie być na pierwszych stronach gazet,
  • ale jeśli jest prawdziwy – zmienia smak świata.

Małe światło naprawdę wystarczy

Czasem myślimy:
„Co ja mogę zrobić? Jestem tylko jedną osobą”.

Ale wystarczy przypomnieć sobie…
co się dzieje, gdy w nocy zabraknie prądu.

Jedna mała świeczka nagle staje się najważniejszym przedmiotem w domu.
Nikt wtedy nie mówi:
„Eee, tylko jedna świeczka, zapalmy lepiej słońce”.

Jedno światło wystarcza, żeby zobaczyć drogę.

Tak samo jest z dobrem.
Jedno dobre słowo.
Jeden telefon.
Jedno przebaczenie.

I ciemność już nie jest taka sama.

Za chwilę przyjmiemy w Eucharystii Jezusa – Światłość świata.
I On nie chce zostać zamknięty w kościele jak eksponat w muzeum.

On chce wyjść:

  • do naszych domów,
  • do pracy,
  • do ludzi samotnych,
  • do tych, którzy dawno się nie uśmiechali.

I chce wyjść przez nas.

Dlatego prośmy dziś z prostotą – i może też z lekkim uśmiechem:

Panie, spraw, żebyśmy byli światłem świata…
nawet jeśli czasem świecimy trochę krzywo.

Byle świecić Twoim światłem.

 

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności