Drodzy Bracia i Siostry,
dzisiejsza liturgia słowa krąży wokół jednego słowa: światło.
Izajasz mówi: „Twoje światło wzejdzie jak zorza”.
Psalm odpowiada: „Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych”.
A Jezus dodaje bardzo odważnie: „Wy jesteście światłem świata”.
I tu może ktoś pomyśli:
„Panie Jezu… ja? Światłem?
Ja, który rano bez kawy ledwo jestem światłem w lodówce?”
A jednak – tak, właśnie my.
Światło rodzi się z prostych rzeczy
Prorok Izajasz nie mówi o wielkich bohaterach wiary.
Nie mówi: zbuduj katedrę, napisz teologiczną książkę, zdobądź Nobla z miłosierdzia.
Mówi bardzo prosto:
- podziel się chlebem,
- przyjmij potrzebującego,
- ubierz nagiego,
- nie odwracaj wzroku.
Czyli… rzeczy, które nie wymagają doktoratu, tylko serca.
Bo czasem łatwiej jest napisać długi komentarz w internecie o pomaganiu…
niż rzeczywiście pomóc.
A Bóg mówi:
mniej komentarzy, więcej kanapek dla głodnych
Bóg świeci także przez nasze słabości
Święty Paweł przyznaje się dzisiaj do czegoś bardzo ludzkiego:
przyszedł w słabości, w bojaźni i z drżeniem.
Czyli mówiąc współczesnym językiem:
to nie był mówca TED-a z idealną prezentacją i pilotem do slajdów.
A jednak jego słowo miało moc.
Dlaczego?
Bo w centrum był Jezus, nie Paweł.
To dobra wiadomość dla nas wszystkich,
zwłaszcza dla tych, którzy myślą:
„Ja się nie nadaję… ja mam za małą wiarę… za dużo błędów…”.
Spokojnie.
Bóg ma ogromne doświadczenie w świeceniu przez pęknięte lampy.
Innych zresztą nie ma.
„Wy jesteście solą ziemi”
Jezus mówi też: „Wy jesteście solą ziemi”.
I dobrze, że nie powiedział: „cukrem”.
Bo cukru świat ma już aż za dużo…
a potem wszyscy chodzą zmęczeni i na diecie.
Sól jest niepozorna, ale bez niej wszystko jest mdłe.
Tak samo chrześcijanin:
- może nie być najgłośniejszy,
- może nie być na pierwszych stronach gazet,
- ale jeśli jest prawdziwy – zmienia smak świata.
Małe światło naprawdę wystarczy
Czasem myślimy:
„Co ja mogę zrobić? Jestem tylko jedną osobą”.
Ale wystarczy przypomnieć sobie…
co się dzieje, gdy w nocy zabraknie prądu.
Jedna mała świeczka nagle staje się najważniejszym przedmiotem w domu.
Nikt wtedy nie mówi:
„Eee, tylko jedna świeczka, zapalmy lepiej słońce”.
Jedno światło wystarcza, żeby zobaczyć drogę.
Tak samo jest z dobrem.
Jedno dobre słowo.
Jeden telefon.
Jedno przebaczenie.
I ciemność już nie jest taka sama.
Za chwilę przyjmiemy w Eucharystii Jezusa – Światłość świata.
I On nie chce zostać zamknięty w kościele jak eksponat w muzeum.
On chce wyjść:
- do naszych domów,
- do pracy,
- do ludzi samotnych,
- do tych, którzy dawno się nie uśmiechali.
I chce wyjść przez nas.
Dlatego prośmy dziś z prostotą – i może też z lekkim uśmiechem:
Panie, spraw, żebyśmy byli światłem świata…
nawet jeśli czasem świecimy trochę krzywo.
Byle świecić Twoim światłem.