VI Niedziela Zwykła

Dzisiejsza liturgia Słowa pokazuje nam rzecz bardzo poważną… ale spróbujmy ją usłyszeć także z lekkim uśmiechem. Bo Ewangelia jest wymagająca, lecz Bóg nie jest ponurym kontrolerem życia, tylko Ojcem, który chce naszego szczęścia.

Bóg mówi: „Masz wybór”

W Księdze Syracha słyszymy:

„Położył przed tobą ogień i wodę… życie i śmierć… co chcesz, to wybierz”.

To zdanie brzmi trochę jak menu w restauracji: tu życie, tu śmierć – proszę wybrać.
Różnica jest taka, że w restauracji czasem wybieramy źle i kończy się tylko niestrawnością, a tu chodzi o całe życie.

Bóg daje wolność. Nie steruje nami pilotem jak telewizorem.
(Choć czasem by się przydało, prawda? Klik – więcej cierpliwości. Klik – mniej nerwów w korku. Klik – zero pokus przy lodówce wieczorem).
Ale Bóg tak nie działa. On uczy wybierać dobro, bo tylko dobro daje życie.

Prawo Boga to nie zakaz szczęścia

Psalm mówi:

„Błogosławieni, którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim”.

Świat często myśli odwrotnie: przykazania to ograniczenia.
Trochę jak znak „zakaz wjazdu” – stoi i tylko psuje humor.

A tymczasem przykazania są bardziej jak barierki w górach.
Nie po to, żeby ograniczyć widok, tylko żeby nie spaść w przepaść.

Bóg nie zabrania szczęścia.
On pokazuje drogę do szczęścia, która działa naprawdę – nie tylko w reklamie.

Jezus podnosi poprzeczkę… bardzo wysoko

W Ewangelii Jezus mówi rzeczy, od których można dostać lekkiego zawrotu głowy:

– nie tylko „nie zabijaj”, ale nie gniewaj się;
– nie tylko „nie cudzołóż”, ale nawet nie patrz pożądliwie;
– nie tylko „dotrzymaj przysięgi”, ale w ogóle nie kombinuj – mów prawdę.

Czyli Jezus mówi: problem nie zaczyna się w rękach, tylko w sercu.

Trochę jak z dietą:
nie tyjemy od samego patrzenia na ciasto…
ale wszyscy wiemy, że patrzenie to bardzo niebezpieczny pierwszy krok.

Jezus nie chce nas przestraszyć.
On chce uzdrowić serce, bo dopiero wtedy zmienia się życie.

Chrześcijaństwo to nie minimalizm moralny

Czasem pytamy:
co najmniej muszę zrobić, żeby nie zgrzeszyć?
To trochę jak uczeń pytający:
ile trzeba napisać, żeby dostać dwóję?

A Jezus nie zaprasza do dwójek.
On zaprasza do świętości, czyli do pełni życia.

Święty Paweł mówi dziś:

„Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.

Czyli: Bóg szykuje nam więcej, niż potrafimy sobie wyobrazić.
Nie bylejakość. Nie minimum. Pełnię.

Najkrótsze kazanie Jezusa

Na końcu Ewangelii pada zdanie, które mogłoby wisieć nad każdym biurkiem, w każdym domu i… nad każdym telefonem:

„Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie”.

Krótko mówiąc: mów prawdę i nie kombinuj.
Gdyby ludzie naprawdę tak żyli,
– połowa kłótni by zniknęła,
– połowa maili nie byłaby potrzebna,
– a niektóre spotkania mogłyby trwać… trzy minuty.
 

Bracia i Siostry,

dzisiejsze słowo jest wymagające, ale bardzo dobre.
Bóg mówi:

masz wybór – wybieraj życie,
moje przykazania prowadzą do szczęścia,
zacznij od serca,
nie zadowalaj się minimum,
żyj w prawdzie.

I najważniejsze:
to wszystko nie jest drogą smutku,
ale drogą prawdziwej radości.

Bo świętość to nie bycie ponurym.
Świętość to bycie naprawdę żywym.

Amen.

 

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności