MIŁOŚĆ PONAD PRAWEM
XXI Niedziela zwykła
22 sierpnia 2021 roku
I CZYTANIE: Joz 24, 1-2a. 15-17. 18b. II CZYTANIE: Ef 5, 21-32. EWANGELIA: J 6, 55. 60-69.
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: «Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem». A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?». Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca». Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?». Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym».
Znany i ceniony augustianin o. Wiesław Dawidowski opowiadał kiedyś historię, jak odwiedziła go znajoma Żydówka z Izraela. Niewiele wiedziała o chrześcijaństwie, tym bardziej o katolicyzmie. Nie miała okazji spotkać chrześcijan na zwykłym, niedzielnym zgromadzeniu. Ponieważ wyraziła takie pragnienie, o. Wiesław zaprosił ją do swojej warszawskiej parafii dla cudzoziemców. Po Mszy św. zapytał ją o wrażenia. „Wiesz, ten chleb, ten kielich, te błogosławieństwa. Miałam wrażenie, że to trochę podobne do naszej wieczerzy szabasowej” – powiedziała. „Tak, tam jest tego początek, ale to jest jednak coś zupełnie innego. Dziś nie potrafię ci tego wytłumaczyć. Sam czasem tego nie rozumiem” – odrzekł augustianin.
Nie ulega wątpliwości, że Eucharystia to wielka tajemnica naszej wiary. Od dwóch tysięcy lat Kościół gromadzi się, aby łamać chleb i pić z jednego kielicha. Gdy słyszę Jezusa mówiącego: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”, to słyszę opowieść o pokarmie, dzięki któremu możemy wzrastać wewnętrznie. Więcej nawet – o pokarmie, który czyni nas nieśmiertelnymi.
Przed dwoma tygodniami pisałem, że słysząc mowę eucharystyczną Jezusa, myślę o tych wszystkich, którzy z różnych względów nie mogą przystępować do Komunii, zwłaszcza o rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach. Wspomniałem, że Kościół daje nam dzisiaj narzędzia, dzięki którym możemy pomóc wyjść tak wielu ludziom z patowej sytuacji. Czasem jednak odnoszę wrażenie, że moi bracia w kapłaństwie niechętnie z tych narzędzi korzystają. Odnoszę też czasem wrażenie, że Komunię św. traktujemy jako nagrodę za dobre sprawowanie. Owszem, grzech to nie błahostka, ale Eucharystia to przecież most między nami a Bogiem. To prawdziwe, rzeczywiste spotkanie z Nim. Pamiętając o tym, muszę uznać, że nikomu, kto chce spotkać się z Jezusem, nie mam prawa w tym przeszkadzać. Przeciwnie – powinienem mu w tym pomóc.
Chleb, o którym mówi Jezus jest lekarstwem na nasze lęki i niepokoje, a nie nagrodą za bycie grzecznym, świętym i bezgrzesznym. Czy mam prawo odmawiać komukolwiek tego chleba? Myślę, że nie. I wcale nie dlatego, że jestem „tolerancyjny”, „ekumeniczny” czy „miłosierny”, lecz dlatego, że tego spotkania z człowiekiem w Komunii św. pragnie sam Jezus. Czasem można usłyszeć, że prawo zabrania tego, czy tamtego. To prawda, ale prawo jest zmienne. Jedynie miłość jest niezmienna i wieczna i to miłością mamy się kierować, a miłość jest wypełnieniem prawa.
„Ludzie są udręczeni i bardzo potrzebują dobroci, nie urzędniczego traktowania” – mówił przed dwoma tygodniami do proboszczów bp Grzegorz Balcerek. Ksiądz nie może być dystrybutorem czy nawet handlarzem Bożą łaską – miłością. Jeśli o tym zapomnimy, prawdopodobnie stanie się to, o czym słyszymy w dzisiejszej Ewangelii (choć trzeba dodać, że tam przyczyny były zgoła odmienne): „Od tego czasu wielu uczniów Jezusa odeszło i już z Nim nie chodziło”(J 6,66). Czy aby na pewno o to nam chodzi?