RZECZ NIE TYLKO O PIENIĄDZACH

RZECZ NIE TYLKO O PIENIĄDZACH

XXXII Niedziela zwykła

7 listopada 2021 roku

I CZYTANIE: 1 Krl 17,10-16. II CZYTANIE: Hbr 9,24-28. EWANGELIA: Mk 12,38-44.

Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok”. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”.

Zawsze, gdy jestem pytany, ile „kosztuje” Msza św. albo ile „się należy” za pogrzeb lub ślub, czuję się nieswojo. O pieniądzach niezręcznie jest mówić w ogóle, a co dopiero o pieniądzach Kościoła. Jest jednak dzień w trzyletnim cyklu czytań liturgicznych, w którym ewangelia domaga się komentarza o mamonie: historia ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony świątynnej najwięcej ze wszystkich darczyńców, dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Jak zauważył Jezus: „ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”.

Mówić o finansach w naszym angielskim kontekście jest mi o tyle łatwiej, że zasoby finansowe naszej parafii podlegają stałej zewnętrznej kontroli. Nie jest więc tak, że jako proboszcz mogę dowolnie i bez żadnych ograniczeń z tych zasobów korzystać. Przynajmniej raz na kwartał wszystkie parafialne przychody i rozchody są szczegółowo kontrolowane przez naszą parafialną księgową, a następnie raport przekazywany jest do Referatu Finansowego Polskiej Misji Katolickiej.

Przychody naszej parafii to głównie ofiary składane przez wiernych w ramach niedzielnej tacy i wpłacane na parafialne konto oraz państwowe dofinansowanie w ramach „Gift Aid” (raz do roku Brytyjski Urząd Podatkowy wpłaca na nasze konto równowartość 25 proc. ofiar złożonych przez wiernych w specjalnych kopertach „Gift Aid”). Informacja o przychodach zawarta jest w comiesięcznym biuletynie parafialnym, który dostępny jest także na naszej stronie internetowej. Wydatki to moja miesięczna pensja, która jest stała i wynosi – nie jest to żadną tajemnicą – 750 funtów szterlingów. Do wydatków zaliczyć trzeba także koszt wynajmu świątyni oraz zobowiązania finansowe na rzecz Polskiej Misji Katolickiej (te ostatnie w naszym przypadku wynoszą ok. 150 funtów miesięcznie). Nie można zapomnieć o wydatkach związanych z organizacją wydarzeń duszpastersko-kulturalnych, jak rekolekcje, spotkanie, wykłady, koncerty itp. Co jakiś czas pewna część naszych pieniędzy przeznaczana jest również na wsparcie ludzi ubogich i najbardziej potrzebujących.

Czy jednak aby na pewno o kościelną sakiewkę chodzi w dzisiejszej liturgii Słowa? Jezus wprawdzie „usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze”, ale nie patrzył na wartość tych pieniędzy. On widział totalnie inaczej. Jest oczywiste, że tym, co składamy Bogu na ofiarę, nie są pieniądze (ani cokolwiek materialnego), nawet jeśli formą naszej ofiary jest „składka”. W ostateczności składamy zawsze na ofiarę samych siebie. Owa wdowa – jak czytamy w tekście oryginalnym – „wrzuciła całe swoje życie” (grec. „bios”; Mk 12,44). Dać Bogu siebie w całości, szukać Boga, a nie siebie samego w relacji z Bogiem – oto prawdziwe wezwanie ewangelicznej wdowy! Dajesz Bogu swoje życie? Dajesz Bogu siebie? Dajesz Mu swój czas?

Ofiarować siebie, to również zrezygnować z tego, co nie jest we mnie ewangeliczne. Bo czy można przynieść i złożyć Bogu na ofiarę swoją wojnę z bratem? Czy można Bogu ofiarować nieustające małżeńskie spory? Czy można oddać Bogu swoją niechęć do ojca lub matki, a nawet nienawiść do sąsiada, pracownika lub pracodawcy? Czy można złożyć w ofierze spór, odmowę przebaczenia, pychę, która nie pozwala mi zgiąć karku i powiedzieć „Przepraszam”?

To jasne, że o wiele łatwiej jest nam przynieść „coś” nawet dużego. To jasne, że niejednokrotnie łatwiej jest nam ofiarować nawet dużą sumę pieniędzy, niż to, czego rzeczywiście wymaga od nas ewangelia. Ideał Jezusa to nie tyle zasobność kościelnego koszyka, co zasobność koszyka naszego serca. Bo można całym sercem kochać jedynie siebie, swoje uprzedzenia, nienawiść, niechęć, spór i pychę. Ale można też ukochać całym sercem to, co nie jest mną: Boga, Kościół, bliźniego, Innego, a nawet tego, którego pokochać trudno. Dasz serce, dasz wszystko. Ofiara składana Bogu musi być czynem miłości. A ta nie może istnieć w człowieku razem z nienawiścią. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie składali Waszą ofiarę do kościelnego koszyka zwanego tacą.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności