WOLA BOŻA

WOLA BOŻA

Niedziela Męki Pańskiej

28 marca 2021 roku

I CZYTANIE: Iz 50, 4-7. II CZYTANIE: Flp 2, 6-11. EWANGELIA: Mk 15, 1-39.

E. Wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cały Sanhedryn powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy popełnili zabójstwo w czasie rozruchów. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze dla nich czynił. Piłat im odpowiedział: I. Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: I. Cóż więc mam uczynić z Tym, którego nazywacie Królem żydowskim? E. Odpowiedzieli mu krzykiem: T. Ukrzyżuj Go! E. Piłat odparł: I. A cóż złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Ukrzyżuj Go! E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Żołnierze zaprowadzili Go do wnętrza pałacu, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.

Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, tamtędy przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: T. Ejże, Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! E. Podobnie arcykapłani, drwiąc między sobą wraz z uczonymi w Piśmie, mówili: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy zobaczyli i uwierzyli. E. Lżyli Go także ci, którzy z Nim byli ukrzyżowani.

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Eloí, Eloí, lemá sabachtháni?, E. to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: T. Patrz, woła Eliasza. E. Ktoś pobiegł i nasyciwszy gąbkę octem, umieścił na trzcinie i dawał Mu pić, mówiąc: I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża. E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw Niego, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: I. Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym.

 

Wchodzimy dziś do bramy Wielkiej Nocy. Rozpoczynamy Wielki Tydzień. W centrum Niedzieli Palmowej stoi krzyż – symbol miłości Boga do człowieka, dla wierzących źródło nadziei i znak Bożej bliskości. Ale krzyż to również wyraźny symbol Jezusowego pełnienia woli Bożej: „Chrystus Jezus uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8). W naszej dzisiejszej refleksji zastanówmy się właśnie nad istotą pełnienia woli Bożej.

Papież Franciszek bardzo często powtarza, że sednem bycia uczniem Chrystusa jest rozeznawanie woli Bożej. Wszystkim nam zagraża jednak postawa „wiernego sługi”. Taki człowiek pragnie znać wolę Boga i ją wypełniać, ale w procesie rozeznawania podobny jest do robotnika, który na początku dnia przychodzi do kierownika, by zapytać, jaki jest plan do wykonania. W tym procesie chyba jednak nie do końca o to chodzi.

Z czym Wam się kojarzy wola Boża? Dla wielu z nas jest synonimem konfliktów i sprzeczności. Działać zgodnie z wolą Bożą oznacza dla większości z nas rezygnować z własnych planów i działać wbrew temu, na co mamy ochotę. Czy ktokolwiek kiedykolwiek z Was powiedział swoim najbliższym: „Słuchajcie, jedziemy na wakacje na Malediwy, bo taka jest wola Boża”? Nie. Większość z nas powie, że wola Boża jest tym, czego Bóg żąda od nas, a co nas kosztuje. To musi być smutne, trudne, bolesne. Wolę boską znajdujemy wtedy, gdy przyciśnie nas choroba, gdy idziemy do szpitala, gdy ukradną nam samochód, gdy męża zwolnią z pracy, gdy wali nam się na głowę cały świat.

Wola Boża w takim ujęciu jest tym wszystkim, czego byśmy nie zrobili, gdyby Bóg się o to nie upomniał i tego od nas (niemal siłą) nie wyegzekwował. To sposób myślenia wielu z nas. Uważamy, że wola Boża nie ma nic wspólnego z naszym ludzkim szczęściem, doświadczaniem radości i przyjemności. Wręcz przeciwnie: im większe poczucie szczęścia w naszym życiu, tym mamy większe wrażenie, że się oddalamy od Boga. Zaczyna rodzić się w nas poczucie, że wykradamy coś, co do nas nie należy. Jest to dosyć częste doświadczenie osób, które poważnie traktują życie duchowe. Takie myślenie jest poważnie zdeformowane. Wola Boża wyzwala, a nie ogranicza. Jak może pragnąć szukać woli Bożej człowiek, któremu kojarzy się ona ze wszystkim co negatywne, ciężkie, narzucane z zewnątrz?

Odczytywanie woli Bożej względem siebie nie jest prostą czynnością. Trzeba wejść do izdebki własnego sumienia i w zwierciadle słów Jezusa sprawdzić, czy budujemy nasze życie na trwałych wartościach, czy raczej karmimy się własnymi ambicjami, cudzymi sądami, zachowaniem innych ludzi względem nas. W procesie rozeznawania najistotniejsze jest, by nasze sumienie było dobrze uformowane. Jest takim wówczas, gdy nasze życie moralne jest kompatybilne z życiem duchowym.

Należy pamiętać również, że wola Boża to nie znój, trud, cierpienie i krwawica. Owszem – czasem i takie mogą być konsekwencje pełnienia woli Boże. Niekiedy rezygnacja z własnych planów i wizji może być bolesna i kosztowna. Jednak ostatecznie zawsze okaże się błogosławieństwem. Nawet jeżeli Pan Bóg wymagałby od nas śmieci (taka byłaby Jego wola), to historia Jezusa i tysięcy męczenników pokazuje, że nie przynosi to poczucia krzywdy, straty, frustracji. Przeciwnie – jeśli coś rozeznajemy w naszym życiu jako wolę Bożą, doświadczamy przynajmniej względnego pokoju serca. To jest kolejny paradoks chrześcijaństwa. Bóg pragnie, byśmy byli szczęśliwi. Taka jest Jego wola. Dlatego pełnienie woli Bożej nie czyni nas nieszczęśliwymi.

Między Niedzielą Męki Pańskiej, zwaną Palmową, a Wielkanocą jest cały tydzień. A to znaczy, że nasza droga do zrozumienia woli Bożej ale też tajemnicy Krzyża, który może być w Bożą wolę wpisany, może być długa. Jednak z pewnością na końcu tej drogi będzie stał On, ze swoimi ranami na dłoniach, nogach i boku. Znakami Męki.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności