Z WIELKĄ NADZIEJĄ PATRZYMY W PRZYSZŁOŚĆ
Niedziela Miłosierdzia
Odpust ku czci św. Wojciecha, biskupa i męczennika
24 kwietnia 2022 roku
Słowo na zakończenie Mszy św. inaugurującej działalność katolickiej parafii
pw. Św. Wojciecha w kościele anglikańskim pw. Św. Kutberta w Kensington & Chelsea.
Abp Grzegorz Ryś często mówi, że św. Wojciech to taki święty, któremu w życiu prawie nic się nie udało. Prawie nic mu w życiu nie wyszło. Z wyjątkiem jednego: wiernie naśladował Jezusa Chrystusa. Nie ulegał frustracji, nie wpadał w rozpacz, nie zniechęcał się. Myślę, że to właśnie jego zasługa i owoc jego modlitwy, że w tym czasie naszej „bezdomności” i tułaczki nie zniechęciliśmy się; że nie wpadliśmy we frustrację i rozpacz, ale dzielnie walczyliśmy o przetrwanie naszej wspólnoty. Św. Wojciech to także patron niepodzielonego Kościoła, niepodzielonego jeszcze chrześcijaństwa. Myślę zatem, że to również jego zasługa, że nasz nowy dom znaleźliśmy właśnie w świątyni Kościoła anglikańskiego.
Dlatego najpierw bardzo serdecznie dziękuję tym, którzy otworzyli na oścież drzwi kościoła dla swoich sióstr i braci w potrzebie. Dziękuję ks. Paul’owi Baggot’owi – proboszczowi parafii św. Kutberta i ks. James’owi Chegwidden – diakonowi asystentowi. Dziękuję Wam, Bracia, za postawę na wskroś Chrystusową i ewangeliczną. Prawdziwy ekumenizm to spotkanie ludzi wiary. Ekumenizm – jak pisał Jan Paweł II – „nie jest tylko wzajemną znajomością, lecz wymianą duchowych darów między Kościołami” („Ut omnes unum sint”). W tym spotkaniu, Drodzy Bracia, nic nie tracimy. Wszyscy zyskujemy.
Dziękuję ks. prał. Stefanowi Wylężkowi – Rektorowi Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii: za jego zaangażowanie, za niepozostawienie nas samych sobie, za troskę, życzliwość, zaufanie, a także za przewodniczenie Eucharystii.
Dziękuję o. Adamowi Szustakowi za ten czas rekolekcji i dzisiejszą odpustowo-inauguracyjną homilię. Ponad dwa miesiące temu, w piątkowy wieczór, gdy musiałem podjąć decyzję, czy anglikański kościół św. Kutberta jest rzeczywiście miejscem przeznaczonym dla naszej parafii, w którym widzi i chce nas Bóg, ogarnęło mnie przejmujące uczucie lęku. Kiedy zasnąłem, przyśniła mi się uroczysta inauguracja naszej parafii w kościele św. Kutberta, która zbiegła się z naszym parafialnym odpustem ku czci św. Wojciecha. Homilię głosił o. Adam Szustak. Gdy się obudziłem, poczułem ulgę i wolność. Wiedziałem już jaką decyzję podjąć. Wiedziałem też kiedy zorganizować inaugurację. Nie wiedziałem tylko, jakim cudem tej uroczystości miałby przewodniczyć jeden z najbardziej rozchwytywanych polskich kaznodziejów. Napisałem maila do „Ekipy Langusty” (sekretariatu o. Adama). Odpowiedzieli: „To chyba rzeczywiście jakiś cud, bo to jedyny wolny termin ojca w tym roku i chętnie do was przyjedzie”. Dziękuję, Ojcze Adamie!
Dziękuję duchownym tutaj obecnym, zwłaszcza ks. Robertowi Kozakowi z Katedry św. Pawła w Londynie, z którym znamy się od wielu lat. Dziękuję za wsparcie, dobre rady, obecność i modlitwę.
Dziękuję wszystkim tworzącym naszą Radę Administracyjną i Duszpasterską: za Waszą bliskość, życzliwość, wyrozumiałość, cierpliwość wobec moich błędów i emocji. Dziękuję za przygotowanie dzisiejszej uroczystości.
Dziękuję muzykom, którzy grali i śpiewali w czasie rekolekcji. Dziękuję chórowi „Coro dell’Angelo”, który – podobnie jak my – doświadczył bezdomności i tułaczki. Dziękuję Panu Jackowi za nagłośnienie i relacje internetowe. Dziękuję naszemu parafialnemu ceremoniarzowi, a wkrótce seminarzyście – Jakubowi oraz wszystkim ministrantom. Dziękuję Studiu Filmowemu „16 na 9” z Warszawy za przygotowanie filmu z uroczystości. Bardzo dziękuję Piekarni „The Polish Bakery” oraz restauracji „Light Bite” za pomoc w przygotowaniu „odpustowego poczęstunku”, na który wszystkich serdecznie zapraszamy.
Myślę, że jesteśmy wielkimi szczęściarzami: przez minione dwa lata wędrówki przez pustynię, doświadczyliśmy obecności i miłości Boga. Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Obraz Boga w otaczającym nas świecie, ale też w życiu wielu naszych sióstr i braci jest dzisiaj zakryty, zaćmiony, zniekształcony obojętnością. To zaćmienie nie zniknie raczej automatycznie, ale dopiero wtedy, gdy będziemy zdolni postrzegać stare obrazy wiary w nowy sposób. Głębiej. Nie możemy tęsknić za światem, który już nie istnieje. Nawet jeśli ten świat w naszych oczach wydaje się bezpieczny i przewidywalny. Idziemy w nowe czasy. Umocnieni doświadczeniem naszego „parafialnego wielkiego postu”, zapominając o trudach i przeciwnościach przeszłości, wytężamy siły ku temu, co przed nami i z wielką nadzieją patrzymy w przyszłość.