OPOWIEŚĆ O ŻYCIU, ŚMIERCI I MIŁOŚCI
Narodzenie Pańskie
25 grudnia 2024 roku
W jednej z kaplic monachijskiej katedry znajduje się obraz pt. „Pokłon pasterzy”. Pewien drobiazg jest w nim szczególnie zastanawiający. Otóż przy nogach jednego z pasterzy leży mały baranek ze spętanymi nogami. Zupełnie jak w polskiej kolędzie „Nowy rok bieży”, w której śpiewamy „leży Dzieciątko jako jagniątko”. Nowonarodzony Chrystus, dzisiaj spoczywający w żłobie jest przecież tym Barankiem Bożym, który trzydzieści trzy lata później zostanie złożony w ofierze krzyża. „Idę na świat, by spełnić wolę Twoją, Ojcze; stępuję do żłóbka, z żłóbka wstąpię na krzyż, z krzyża na ołtarz, z ołtarza do dusz, by tylko Imię Twoje uwielbić, a dusze ludzkie uświęcić” – pisał św. Józef Sebastian Pelczar. Nie da się myśleć o Narodzeniu Pańskim (a może i każdym narodzeniu) bez spojrzenia ku śmierci. I chyba w tym znaczeniu miał rację Martin Heidegger, gdy pisał, że człowiek to „Sein zum Tode” – bycie zmierzające do śmierci. O ile jeszcze bardziej Jego, Nowonarodzonego bycie niż nasze.
Zapewne niektórzy pomyślą, że jakoś nieprzystające, może nawet rażące są te rozważania o śmierci w kontekście sielanki betlejemskiej stajenki. W „Jezusie ośmieszonym” Leszek Kołakowski pisze, że „całe Jego [Jezusa] życie i całe nauczanie toczy się w cieniu dnia ostatecznego, dnia nieuchronnego Sądu” i że „bez tego apokaliptycznego oczekiwania niczego w chrześcijaństwie nie da się zrozumieć” (L. Kołakowski, „Jezus ośmieszony. Esej apokaliptyczny i sceptyczny”, Kraków 2014, s. 12). Według filozofa główną bolączką współczesnego człowieka jest brak apokaliptycznego czy eschatologicznego, a więc ostatecznego wymiaru życia, brak pamięci o „ostatecznej godzinie”, która nadchodzi.
Tak czy inaczej, Boże Narodzenie zawsze stawia nas nie tylko wobec tajemnicy życia, ale także wobec tajemnicy śmierci. Śmierci naszej i tych, których kochaliśmy i którzy nas kochali, a których dzisiaj pomiędzy nami już fizycznie nie ma. Boże Narodzenie mówi nam – czy to słyszymy, czy nie – o spotkaniu w innych wymiarach egzystencji. Dlatego Boże Narodzenie jest świętem nadziei mocniejszej niż śmierć. Przypomina nam, że owe inne wymiary egzystencji naprawdę istnieją. Napisze ks. Adam Boniecki w swoim najnowszym felietonie:. „Wiara w urodzenie Syna Bożego jest szczególnie ważna. Nie tylko sam fakt tamtego narodzenia w Betlejem Judzkim, ale to, co z niego wynika dla każdego człowieka, który po najdłuższym życiu umiera. Umiera, ale życie się nie kończy – jak powiada tekst liturgiczny. Boże Narodzenie też wprowadza w ten tajemniczy świat. A jeśli nie wprowadza, to dlatego, żeśmy stracili słuch”.
Boże Narodzenie ukazuje nam jednocześnie Nowonarodzonego Jezusa i Jezusa składającego swe życie w ofierze za nas. Ukazuje nam życie i śmierć, żłóbek i krzyż, Nowonarodzone Dziecię i „jagniątko ze spętanymi nogami”, które ma zostać złożone w ofierze. Trzeba jednak zaraz dodać, że On złożył swoje życie w ofierze za nas, ponieważ kocha nas, jak nikt inny. Pomimo naszej małości. On wchodzi także w tę naszą małość: w nasze poczucie słabości, kruchości, niewystarczalności, może nawet popełnienia błędu. Mówił papież Franciszek podczas Pasterki 2021 roku: „Siostro, bracie, jeśli, tak jak w Betlejem, otaczają cię mroki nocy, jeśli czujesz wokół siebie zimną obojętność, jeśli rany, które nosisz w sobie, wołają: «Mało się liczysz, nic nie jesteś wart, nigdy nie będziesz kochany tak, jak tego chcesz», to tej nocy Bóg odpowiada. Tej nocy mówi do ciebie: «Kocham ciebie takim, jakim jesteś. Twoja małość mnie nie przeraża, twoja kruchość mnie nie martwi. Dla ciebie stałem się małym. Aby być twoim Bogiem, stałem się twoim bratem. Umiłowany bracie, umiłowana siostro, nie bój się mnie, lecz znajdź we mnie swoją wielkość. Jestem blisko ciebie i proszę cię tylko o jedno: zaufaj mi i otwórz przede mną swe serce»”.
Boże Narodzenie to opowieść o życiu, ale też opowieść o śmierci. Przede wszystkim jednak to opowieść o miłości. Miłości Boga do człowieka. Miłości Boga do mnie. Miłości Boga do Ciebie. Miłości, która jest potężniejsza niż śmierć. Potężniejsza niż wszelkie ciemności naszego życia. Warto uwierzyć tej Miłości. Warto dla niej otworzyć swoje serce. Warto jej zaufać.