ŚWIĘTO NADZIEI
Wigilia uroczystości Narodzenia Pańskiego
24 grudnia 2024 roku
„Nadziei blask aż po nieba kres
Wigilii czas, płonie światłem świec.
Poprzez ciszy mgłę z dala słychać śpiew
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się”*.
Bóg staje się jednym z nas. Jest Emmanuelem – Bogiem z nami. Rodzi się w beznadziejnych okolicznościach, które przecież wszyscy doskonale znamy. A jednak w tej wszechogarniającej beznadziei, Jego narodzenie – tak samo, jak wtedy, tak i dzisiaj – staje się źródłem nadziei, która rozświetla spowite niekiedy ciemnymi chmurami niebo naszego życia.
„Życzenia szept mknie ku gwiazdom wprost
O dobry sen, o spokojny los
Teraz każda myśl
Jasna jest jak śnieg
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się”.
„Narodził się, by potem na długo zniknąć” – napisze ks. Adam Boniecki. Rzeczywiście niewiele znamy szczegółów z jego dzieciństwa. W Ewangelii mamy tylko opis odwiedzin świątyni przez dorastającego Jezusa. Zadziwiające – Mesjasz, człowiek, który ma zmienić bieg wydarzeń w świecie, znika. Znika i milczy. Historia nieprawdopodobna, źle wymyślona, która nie powinna się przyjąć, a jednak taka właśnie przetrwała. Dziwna opowieść o Jezusie, Synu Bożym, który narodził się, by na trzydzieści lat zamilknąć i zniknąć. Zupełnie jak w naszym życiu. Rodzi się, przynosi radość, nadzieję i pokój i nagle znika. Staje się niewidzialny i niemy. Tak, jakby Go nie było. Nie reaguje na nasze prośby o dobry sen, o spokojny los…
„Nie pytaj mnie jak wypada żyć
Niewiele wiem, błądzę tak jak Ty
Wśród szaleństwa dni
Jak wytchnienia cień
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się”.
Nie wiemy, jak mamy żyć. Błądzimy, szukając w naszym życiu śladów Jego obecności. I nawet jeśli dzisiaj wydaje się nieobecny i milczący, w odpowiednim czasie znów pozwoli się zobaczyć. Trzeba być cierpliwym wobec Jego nieobecności. Tak jak trzeba być cierpliwym wobec własnej małej wiary. On przecież powrócił. Narodził się, zniknął, powrócił, został zabity i zmartwychwstał, stracił życie i wciąż żyje. Ta historia, która powinna dawno umrzeć, nie umarła. Może dlatego, że to nie historia, a teraźniejszość. Nie czas przeszły, lecz teraźniejszy. Rzeczywistość naszego życia.
„Choć w sercu swym nosisz tylko lód
Ten jeden raz, uwierz w prawdy cud
Gdy podniesiesz wzrok, nagle pojmiesz że
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się”.
Narodził się, by stopić lód naszych serc. Narodził się i z samego środka miłości i zaprasza, mówiąc: „Możesz się narodzić z Boga także i ty. Spróbuj wziąć tę miłość ode mnie i pokochać ją, spróbuj tę miłość komuś przekazać”. Ci którzy kochają, rodzą się z Boga.
„W stajence gdzie od pokoleń stu
Dzieciątka sen, wkoło świat bez tchu
Przez otchłanie lat, aż po czasu kres
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się.
Świętujemy zatem Boże Narodzenie. Wspominamy wydarzenia z betlejemskiej stajenki sprzed pokoleń stu. Wspominamy, bo chcemy na nowo uwierzyć, że On jest Bogiem z nami. Towarzyszem naszego życia. Naszym druhem, kamratem, przyjacielem, bratem. Nawet jeśli wydaje się, że zniknął, możemy mieć pewność, że powróci, by znów zaprosić nas do czegoś wyjątkowego. Wróci, bo jest wierny. Wróci, by nadzieją wypełnić nasze niekiedy znużone i zranione życie, nasze serca spragnione prawdy, dobra i piękna, nasze marzenia, których nie może zgasić żaden mrok. Boże Narodzenie to święto nadziei.
„Nadziei blask aż po nieba kres
Poprzez ciszy mgłę z dala słychać śpiew
Dziś wszystkim z nas
Bóg narodził się”.
* Perfect, „Bóg narodzi się”.