PRZYPOWIEŚĆ O AKTUALIZACJI SMARTFONA - rozważanie na 11. niedzielę zwykłą

PRZYPOWIEŚĆ O AKTUALIZACJI SMARTFONA

XI Niedziela zwykła

16 czerwca 2024 roku

I CZYTANIE: Ez 17, 22-24. II CZYTANIE: 2 Kor 5, 6-10. EWANGELIA: Mk 4, 26-34.

Jezus mówił do tłumów: "Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo". Mówił jeszcze: "Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu". W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

W maju w Gorzowie Wielkopolskim uczestniczyłem w spotkaniu promującym moją książkę pt. „Zgorszeni Bogiem”. Podczas tego spotkania, prowadzący – ks. Barnaba Dębicki – zadał mi pytanie: do czego dzisiaj, w naszych czasach Jezus mógłby porównać królestwo Boże, jakiej metafory i jakiego obrazu mógłby użyć? Odpowiedziałem wtedy, że żadne „nowoczesne” porównanie i żaden obraz nie będzie adekwatny i w pewien sposób nawet rażący, ponieważ przyzwyczailiśmy się do znanych już obrazów ziarna wrzuconego w ziemię, czy ziarnka gorczycy (chociaż prawdopodobnie większość z nas nie ma pojęcia, jak gorczyca wygląda). Ale jeśli miałbym wybrać metaforę czytelną dla człowieka naszej epoki, porównałbym królestwo Boże do aktualizacji smartfona. Czy w dzień, czy w nocy, mój telefon się aktualizuje, sam nie wiem nawet do końca jak. Skutkiem tej aktualizacji jest jego lepsze i bardziej wydajne działanie, nowe możliwości, rozbudowane funkcje aplikacji itd.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii przypomina nam o istnieniu królestw Bożego, czyli takiej strony naszego życia, która pozostaje dla nas tajemnicą. Jest to jednak tajemnica, którą możemy zgłębiać i wciąż na nowo odkrywać. By jednak tak się stało, potrzebujemy – pozostając w softwarowym języku – aktualizacji „oprogramowania”. Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko racjonalnego myślenia, rozumowego sposobu poznania. Ono nie zapewnia nam wystarczająco szerokiego spektrum, aby odczytać wszystkie wymiary życia. Potrzebujemy zatem nowych możliwości poznawczych, nowych „aplikacji”, takich jak na przykład medytacja i kontemplacja. Dzisiaj coraz więcej ludzi sięga po te możliwości, szukając ich i znajdując je chociażby w praktykach proponowanych przez buddyzm. Śmiem wątpić jednak, by oświecenie lub wiedza o Bogu zależały od ludzi, którzy są gotowi siedzieć wyprostowani na macie przez dłuższy czas. Skąd takie wątpliwości? Otóż stąd, że 99 procent moich znajomych, którzy praktykują jogę czy wschodnią medytację nigdy nie poznało nie tylko Boga, ale nawet samych siebie.

Tymczasem chrześcijaństwo daje nam możliwości rozpoznawania królestwa Bożego, które w nas samych i pomiędzy nami jest. Jakie to możliwości? Chociażby modlitwa. Jeśli „zabieramy na modlitwę”, jak zwykliśmy mówić, nasze zwyczajne sprawy codzienności i mówimy o nich Bogu, to naprawdę możemy więcej zrozumieć, więcej odkryć i odbierać dane na ekranie znacznie większym i przychylniejszym niż małe, niezaktualizowane jeszcze ekrany „smartfonów” naszej duszy. Chrześcijaństwo daje nam bardzo wiele możliwości i narządzi wychodzenia poza racjonalną stronę życia. Ono daje nam chociażby medytację Słowa, podczas której rzeczywiście i autentycznie Bóg do nas mówi. Chrześcijaństwo daje nam kontemplację, czyli poddanie się wewnętrznym natchnieniom Ducha, które nas przekształcają, formatują i aktualizują (por. KKK 2711).

Dlaczego zatem nie sięgamy po te narzędzia? Problem w tym, że najczęściej uczono nas, w co wierzyć, zamiast jak wierzyć. Wielu ludzi wierzy w Jezusa, ale traktuje Go często tak, jakby był jednym z bożków, zamiast dzielić ogromną wiarę Jezusa, która jest pokorna i cierpliwa (por. Mt 11,25) i może być zrozumiana tylko przez pokornych i cierpliwych. Przekształciliśmy chrześcijaństwo w religię, której głównym celem stała się osobista doskonałość moralna, osiągnięcie swoiście rozumianego zbawienia, „pójście do nieba”, nawracanie innych, a nie siebie. Nie sięgamy po chrześcijańskie narzędzia rozpoznawania królestwa Bożego pewnie także i dlatego, że wymagają one od nas czegoś więcej niż kilkunastu minut siedzenia na macie z wyprostowanymi plecami i skrzyżowanymi nogami. Wymagają odwagi szczerej rozmowy z Bogiem, a do tego zawsze potrzebne jest ściągnięcie maski. Wymagają modlitwy ciszy, modlitwy głębi, dobrowolnej samotności, wewnętrznej ciszy, stawania w prawdzie, nazwania grzechu grzechem, pokory, uznania własnej niewystarczalności i w końcu wejścia w prawdziwą relację z Bogiem, która będzie zmuszała nas do przemiany myślenia i życia.

Warto jednak korzystać z tych narzędzi, bo one aktualizują  nasze życie i sprawiają, że staje się ono bardziej wydajne, pełne nowych możliwości i rozbudowanych funkcji. Dzięki nim jesteśmy w stanie rozpoznawać królestwo Boże w codzienności i dostrzegać, że Bóg przychodzi do nas przebrany za nasze własne życie.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności