WŁADZA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ - rozważanie na 29. niedzielę zwykłą

WŁADZA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

XXIX Niedziela zwykła

20 października 2024 roku

I CZYTANIE: Iz 53, 10-11. II CZYTANIE: Hbr 4, 14-16. EWANGELIA: Mk 10, 35-45.

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: "Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy". On ich zapytał: "Co chcecie, żebym wam uczynił?" Rzekli Mu: "Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie". Jezus im odparł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". Lecz Jezus rzekł do nich: "Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane". Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: "Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu".

Można zaryzykować stwierdzenie, że niewiele zmieniło się w Kościele od czasów Chrystusa. Wydaje się, że dla wielu największym pragnieniem było, jest i chyba zawsze będzie pragnienie władzy. „Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?». Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie»” (Mk 10,35). Jedno słowo nasuwa mi się na podsumowanie zachowania synów Zebedeusza: kompromitacja! Wspominał ostatnio, opowiadając o trwającym Synodzie, kard. Grzegorz Ryś: „Byliśmy po kilku godzinach debaty na temat transparentności, odpowiedzialności, ewaluacji. Miałem takie wrażenie, że coraz bardziej i bardziej rozmawiamy po prostu o władzy w Kościele, a nie o misji. Natomiast kluczem jest misja – jak być misyjnym Kościołem synodalnym w świecie”. Gorąco polecam wam wysłuchać całego wykładu, jaki wygłosił kard. Grzegorz Ryś w minioną środę, 16 października na inaugurację roku akademickiego w Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

„Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym” (Mk 10,43), słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. To nie jest prosty zapis katechezy o strukturach władzy w Kościele. Nie jest to też relacja z reakcji Jezusa na tępotę dwóch Apostołów szukających rekompensaty „spokojnego życia” za swój heroizm wkroczenia na nieznane ścieżki Królestwa Bożego. W pierwszych gminach chrześcijańskich musiało wydarzyć się coś, co spowodowało, że ewangeliści, szczególnie św. Marek, uznali za konieczne włączyć do swojego tekstu scenę, którą w zasadzie kompromitują liderów Kościoła. Można to nazwać najstarszą herezją Kościoła. To herezja triumfalizmu i władzy pojmowanej jako okazja do uzyskania nad kimś przewagi. W chwili, gdy Jezus mówi o swojej śmierci, dwaj Jego najbliżsi uczniowie proszą o przywileje władzy. Kompromitacja!

Władza sama w sobie nie jest niczym złym. Każdy ma jakąś władzę. Ma swoją władzę w domu ojciec, ma swoją władzę w domu mama. Ma swoją władzę starsza siostra nad młodszą. Mamy niesłychanie wielką władzę nad innymi, kiedy zawinią przeciwko nam i możemy im wybaczyć albo nie wybaczyć. Mają władzę kierownicy, biskupi, dyrektorzy i proboszczowie.  Każdy ma władzę. Pozostaje pytanie, czy potrafimy ją sprawować tak jak Chrystus. Czy potrafimy być królami na wzór Chrystusa Króla. Potraficie? Potraficie uszanować wolność drugiego człowieka, jak szanuje ją Chrystus?

Władza w Kościele nigdy nie może być okazją do uzyskiwania przewagi nad drugim, do niszczenia człowieka. Czasem jednak, nie bez Bożego przyzwolenia, tak się niestety dzieje. Kiedy czytam w pierwszym czytaniu, że „spodobało się Panu zmiażdżyć swojego Sługę cierpieniem” (Iz 53,10), mam przed oczami sytuacje, gdy ludzie sprawujący kościelną władzę, miażdżyli i miażdżą życie innych. Podobnie jak omnipotentni faryzeusze zmiażdżyli życie Jezusa, bo przecież to o Nim mowa w proroctwie Izajasza. Tymczasem każdy, kto w Kościele dzierży władzę, powinien tak postępować, by w wyniku jego działań każdy, kto mu podlega, czuł się podmiotem, czuł się potrzebny i przyjęty oraz zapragnął wziąć na siebie część odpowiedzialności za Kościół, za parafię, za wspólnotę. Władza w Kościele to sztuka dzielenia się odpowiedzialnością.

Kilka dni temu otrzymałem sms-a od parafianina, która zaniepokojony pewną sytuacją, której był świadkiem, napisał do mnie bardzo szczerą wiadomość. Rozpoczął ją od słów: „Obaj jesteśmy odpowiedzialni za Kościół”. Wierzcie albo nie, ale był to jeden z najpiękniejszych smsów, jakie w życiu otrzymałem. Kościół to wspólnota ludzi równych, którzy są podmiotami dlatego, że są ochrzczeni. Którzy czują się odpowiedzialni za pozostałych, dostrzegają wzajemnie swoje potrzeby. W Kościele mieć władzę, to znaczy służyć i dzielić się odpowiedzialnością. Jesteśmy takim Kościołem? Jesteśmy taką parafią?

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności