ZGORSZENI BOGIEM - nowa książka ks. Bartosza Rajewskiego

Ostatni i rozstrzygający głos ma Słowo.
abp Grzegorz Ryś

Bóg jest. Trwa przy nas, choć w tym pandemicznym czasie chaosu, niepewności, a dla wielu również przejmującej samotności, stał się Kimś bardzo dalekim. Czujemy się obco zarówno w świecie, jak i w Kościele, nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Ksiądz Bartosz Rajewski pokazuje, że wcale nie musi tak być.

Jezus wciąż na nowo przychodzi, by szukać i ocalić życiowych rozbitków, ludzi skompromitowanych przez grzech, uważających się za najmniejszych, niegodnych, poniżonych i zredukowanych niemal do zera. On kocha podnosić takich ludzi. Więcej nawet – kocha przez nich działać!  (Fragment wstępu)

Bartosz Rajewski (ur. 1983) – ksiądz archidiecezji gnieźnieńskiej, proboszcz polskiej parafii pw. św. Wojciecha na South Kensington w Londynie, odpowiedzialny również za duszpasterstwo angielskiej parafii pw. św. Patryka na West Hendon w Londynie. 

Słowo wstępne abp. Grzegorza Rysia

To nie jest książka do recenzowania. Trudno jest recenzować czyjąś modlitwę i doświadczenie duchowe. A książka ta jest niewątpliwie zbiorem tekstów powstałych zasadniczo na medytacji - najczęściej jej punktem wyjścia są konkretne teksty biblijne; innym razem - wydarzenia życia osobistego lub społecznego (ale przeżywanego na bardzo osobisty sposób). Z doświadczeniem i z modlitwą się nie dyskutuje (nie można powiedzieć komuś, że „powinien” mieć inne) - jeśli ktoś decyduje się podzielić z nami owocami własnej medytacji, jedyną właściwą reakcją słuchacza (czytelnika) może być nie krytyka, lecz wdzięczność (nikt przecież nie musi tego robić). Niezależnie od tego, czy punktem wyjścia danego tekstu jest Słowo czy „życie”, jednego możemy być pewni: ostatecznie obie te rzeczywistości zawsze się w owym tekście spotkają. Ks. Bartosz nie uprawia egzegezy dla „niej samej” - pozwala Słowu czytać zarówno swoje życie, jak i swój świat. I odwrotnie, komentując „życie”, nie potrafi zredukować owego komentarza do „ludzkich” poglądów (nawet tych zrodzonych z najgłębszej wrażliwości - np. często i chętnie odwołuje się do wypowiedzi poetów!); ostatni i rozstrzygający głos ma Słowo. Taka pasja Autora ma prawo prowokować - ale znów: nie do krytyki, lecz raczej do… naśladownictwa!

Taka książka musi być przy tym (to oczywiste) bardzo subiektywna - nie sposób więc, by którykolwiek z jej Czytelników utożsamił się z nią całkowicie - każdy znajdzie w niej fragmenty dla siebie jakoś „chropowate” - jedne teksty będą trudne do „przełknięcia” dla tradycjonalistów, a inne dla charyzmatyków. Niektóre oburzą przedstawicieli nurtu tzw. Nowej Ewangelizacji; inne - tych, którzy głoszą pochwałę tej „starej”… Oburzenie jednak dość łatwo mija, a to dzięki konsekwentnemu „MY”, jakim posługuje się Autor, ilekroć mówić o Kościele, a już w szczególności o jego problemach, kryzysach i grzechach. To zawsze jest jego Kościół - i to nie tylko jako punkt identyfikacji, lecz jako wspólnota współ-tworzona i wołająca o współ-odpowiedzialność.

Zapraszam więc chętnie do lektury. To prawda, że wszystkie te teksty powstały jako felietony w określonym czasie - w bardzo konkretnym kontekście „tu i teraz”; pozwalają jednak na odkrycie prawd i postaw zdecydowanie trwalszych niż doraźne wyzwania.

Niezależnie bowiem od tego, jak dalece subiektywna jest prezentowana książka, poznajemy w niej myślenie nie tylko Ks. Bartosza, ale również (przede wszystkim!) myślenie Jezusa, a także myślenie i zalecenia kierującego dziś Kościołem papieża Franciszka.

+ Grzegorz Ryś

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności