RACHUNEK SUMIENIA Z NASZYCH POSTAW W CZASIE LITURGII

RACHUNEK SUMIENIA Z NASZYCH POSTAW W CZASIE LITURGII

Komunia św. do ust, czy na rękę? Postawa stojąca, czy klęcząca? Wystarczy przyklęknąć na jedno kolano, czy raczej paść na dwa? A może nie wystarczy uklęknąć? Przecież to kosztuje tak niewiele wysiłku! Trzeba raczej zgiąć się w pół i oddać pokłon dotykając czołem kościelnej posadzki. To już coś! Taką postawę Pan Bóg na pewno doceni, a szatan będzie zbulwersowany! A chwila adoracji, choćby 30 sekund przed przyjęciem Komunii św.? - "Każdy ma do tego prawo! Tak przecież nakazała Maryja we wczorajszym objawieniu, które przekazała widząca Małgorzata księdzu egzorcyście" (jak poinformowała mnie dzisiaj telefonicznie jedna z osób zatroskanych o zachowanie odpowiednich postaw liturgicznych, zgodnych z najnowszymi objawieniami). Ilość postaw w czasie liturgii rozwija się błyskawicznie i robi piorunujące wrażenie. Coraz częściej liturgia zaczyna przypominać poranną gimnastykę, a obecność celebransa i jego uwagi stają się mniej istotne od wskazówek Ewy Chodakowskiej we wspomnianej porannej gimnastyce. Już o tym pisałem, że w pandemicznej rzeczywistości z dużym niepokojem obserwuję lawinowy wzrost zagubionych i zalęknionych ludzi, którzy chodzą od kościoła do kościoła, szukając tej jednej właściwej i wymarzonej parafii, w której będą mogli praktykować własne formy pobożności i księdza, który utwierdzi ich w ich błędnych przekonaniach.

Maciej Plata z naszej Rady Parafialnej zaproponował już jakiś czas temu rachunek sumienia, który zawsze przekazuję osobom, które informują mnie o najnowszych objawieniach przekazywanych przez zafascynowanych nimi duchownych. Maciej, za którego zgodą publikuję poniższe pytania mające pomóc w badaniu sumienia, napisał tak:

Dzielenie się doświadczeniem i przeżywaniem wiary ma znaczenie dla naszej wzajemnej formacji i kształtowania naszej więzi z Panem Bogiem, a także naszych wzajemnych relacji. Dlatego przesyłam tych kilka pytań. Myślę, że warto w sercu sobie na nie odpowiedzieć, w prostocie, nie poddając się emocjom. Najlepiej po modlitwie. Nie myślcie, proszę, że jestem zupełnie wolny od postaw, których te pytania dotyczą.

- Czy oddam cześć Panu Bogu w buncie, nawet gdybym próbował uzasadnić go szczególnie rozumianą tradycją, przywołując wielkie słowo "wierność'?

- Czy jest modlitwą zapiekłość, nawet jeśli trwam na kolanach?

- Czy troska o liturgię i miłość bliźniego wyraża się w sprzeciwie wobec troski i prośby kapłana (a także biskupów) o zachowanie jedności znaku w trakcie Mszy św., czyli tej samej postawy w określonych jej częściach, która sama jest modlitwą jedności "Świętego Zgromadzenia"?

- Czy oddam chwałę Panu Bogu powtarzając, że mam prawo do swojego zdania, a ksiądz nie może mi niczego narzucać w liturgii?

- Czy będę trwał przy Bogu, trwając przy własnych upodobaniach nawet gdyby były najbardziej pobożne?

- Czy idę za Jezusem gdy poszukuję i wybieram tylko te treści, które potwierdzają moje własne nastawienie?

- Czy będę kochał Jezusa Chrystusa bagatelizując zdrowie i życie bliźniego, za którego On sam umarł?

- Czy wezwanie: "Nie lękajcie się" - to dla mnie pobudka do lekceważenia cudzego i własnego zdrowia, które jest darem Boga? Czy na tym polega moja odwaga wiary?

Publikuję tutaj te pytania, ponieważ myślę, że mogą być one skuteczną i nieocenioną pomocą, zwłaszcza w kształtowaniu liturgii naszych parafii, w tym popandemicznym czasie zamętu i chaosu.

Nasza witryna używa plików cookies. Dowiedz się więcej:Polityka prywatności